„Dlaczego świat nie wychodzi za linie?”

„Dlaczego świat nie wychodzi za linie?”
MS 2022; 5: 86-87.


Adam Zyśk 
Lekarz dentysta stawiający jakość przed ilością. „Szkiełko i oko silniej mówi do niego niż czucie i wiara”, dlatego nie rozstaje się z lupami czy mikroskopem, a Mickiewicza woli zamienić na dobry kryminał Krajewskiego. W pracy zajmuje się głównie endodoncją, stomatologią zachowawczą i protetyką. W jego żyłach płynie rock and roll, choć ma w sobie dużo więcej pokory od rockowego muzyka. Lubi podróżować, eksperymentować w kuchni i czasem się powygłupiać.
Dzieciaki potrafi ą zadziwiać nas na każdym kroku. Ich umysł nieskażony jeszcze trybami szkolnej machiny to ogromna skarbnica możliwości naszego mózgu i tego, jak potrafi myśleć, nie znając całego „kontekstu” świata.
 
Syn koleżanki wrócił kiedyś z przedszkola i zapytał ją: „Mamo, dlaczego świat nie wychodzi za linie?”. Jak odpowiedzieć dziecku na tak postawione pytanie? Źródłem rozterek młodego człowieka było zachowanie przedszkolanki, która nieustannie krytykowała go podczas kolorowania obrazków. Chłopak do tej pory nie lubi rysować, co było niespecjalnie trudne do przewidzenia.

Pomijając kwestie zdolności manualnych kilkulatka podczas prac plastycznych, dlaczego właściwie nie powinniśmy wychodzić za linie? Czy to jakieś przestępstwo? A może dodanie czegoś od siebie poza liniami mogłoby być przejawem inwencji? Przecież ograniczać nas powinna jedynie własna wyobraźnia…A ta jest z kolei skutecznie ograniczana przez system edukacji. Wciśnięta w schematy myśl płynie prosto, jak między linami.

Uzmysłowiło mi to, jak bardzo my, dorośli, mamy ciasne, hodowane pod żarówką umysły, przemielone w trybach placówek oświatowych. A ten słynny „kaganek oświaty”, który powinien nieść ten system, okazał się zgaszony. Ale to nic… Bo potem nauczono nas pokonywania przeszkód w ciemności, a nawet z zamkniętymi oczami. Głupio i na pamięć, ale skutecznie.

Dlaczego jednak warto czasem przepłynąć pod liną i zmienić tor? Może się okazać, że całkiem niechcący zrobimy coś bardzo odkrywczego.
 
Weźmy przykład z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Kiedy okazało się, że zwykłe długopisy nie działają w stanie nieważkości, a kosmonauci nie mogą sporządzać notatek, postanowiono rozwiązać ten problem. Sztab naukowców dwoił się i troił, liczył, kreślił, projektował… Po pochłonięciu ogromnego budżetu misja stworzenia kosmicznego długopisu zakończyła się powodzeniem! A można było przecież rozwiązać ten problem, zabierając w przestrzeń kosmiczną zapas ołówków. Czasem najlepsze rozwiązania są na wyciągniecie ręki! (Tak jak MB2 jest zawsze niedaleko MB1).

Nie jestem jednak wcale taki genialny, jak się Państwu wydaje, ktoś wpadł na taki pomysł przede mną i rzeczywiście dawniej astronauci pisali notatki przy pomocy ołówka. Miało to jednak swoje wady, gdyż grafi towy wkład często łamał się i fruwał niesfornie po całej kabinie. A więc jednak nie było to rozwiązanie idealne…

Właściciel jednej z amerykańskich fi rm produkujących długopisy postanowił wyjść z utartych schematów, porzucić szeroki szlak, a wraz z nim wszystkie zasady przyświecające produkcji zwykłych pisaków.

Zainwestował sześciocyfrową sumę w odkrycie czegoś nowego i od tamtej pory każdy może stać się właścicielem legendarnego długopisu, który pisze nawet w kosmosie! (Fisher Space Pen, wydatek w okolicach 200 zł). Powyższa historia pokazuje, że do osiągnięcia celu może prowadzić kilka dróg i nie warto na siłę trzymać się jednej ścieżki. To przykłady tak zwanego „out of the box thinking”, czyli myślenia kreatywnego, które wymyka się regułom. Wychodzi za linie pudełka, w którym tkwią nasze uczesane przez szkołę zwoje mózgowe.

Jak to wygląda w stomatologii? Pierwszy z brzegu przykład, który przychodzi mi do głowy dotyczy, a jakże by inaczej, leczenia endodontycznego. Tematem od lat przewijającym się na konferencjach dentystycznych jest obturacja kanałów techniką ciągłej fali z uszczelniaczem epoksydowym jako złoty standard postępowania. (Jeszcze chwila i może się to zmienić…).

Po latach wypełniania kanałów metodą kondensacji pionowej na ciepło wykładowcy dopiero stosunkowo niedawno zaczęli podnosić kwestię aktywacji podchlorynu sodu przy użyciu gorącego pluggera! Dlaczego dopiero teraz? To było tak oczywiste i genialne, że aż w pewien sposób niedostępne. W końcu plugger do gutaperki służy do rozgrzewania… gutaperki, nie podchlorynu. Tak jest napisane w podręczniku, więc po co się nad tym zastanawiać? A jednak to rozwiązanie na wyciągnięcie ręki, równie błyskotliwe jak wspomniany wcześniej ołówek!

Dlaczego więc świat nie wychodzi za linie? Bo to kosztuje sporo energii, czasu, wysiłku, odwagi, a zazwyczaj po prostu nie zdajemy sobie sprawy, że tak można! W świecie, w którym jesteśmy bombardowani milionami bodźców mózg woli podążać znanymi sobie ścieżkami na skróty, taka jest ludzka natura. Bycie nieszablonowym w świecie z szablonów to rzecz wyjątkowa. Odnajdźmy w sobie i pielęgnujmy ten pierwiastek. Wyjdźmy z premedytacją za linie i zobaczmy, co się stanie…
poprzedni artykuł