Powstanie i organizacja Uniwersytetu Łódzkiego z Oddziałem Stomatologii w 1945 roku
Anna Janas, Magdalena Stempowska, Grażyna Grzesiak-Janas W marcu 1945 roku, „garstka szaleńców podejmuje się dzieła, które przerasta ich siły, a mianowicie zaczyna organizować Uniwersytet Łódzki z Wydziałem Lekarskim, Farmaceutycznym i Stomatologicznym. Nie mając do rozporządzenia nic, prócz zrozumienia konieczności dziejowej, zapału własnego i ogromnego zapału młodzieży żądnej wiedzy – rozpoczęli pracę, wymagającą olbrzymich wkładów pieniężnych, odpowiednich gmachów i sił ludzkich” – cytat z przemówienia prof. Aleksandra Pruszczyńskiego w 7. rocznicę ogłoszenia Manifestu Lipcowego, Łódź, lipiec 1951 r. (1). W tym samym czasie Ministerstwo Oświaty zatwierdziło utworzenie Komisji Organizacyjnej Wydziału Lekarskiego w Łodzi, w której skład weszli profesorowie: Teodor Vieweger – rektor byłej Wolnej Wszechnicy Polskiej, Wincenty Tomaszewicz, Alfred Meissner, Jakubowski, Przesmycki, Ernest Sym, Muszyński, Marian Żeńczak, Mission (1). Dziś wiemy, iż wydarzeniem na miarę czasów było powołanie do życia na mocy rozporządzenia Ministra Oświaty nr 243 z 27 sierpnia 1945 r. pierwszego w Polsce Oddziału Stomatologicznego na Uniwersytecie Łódzkim. Rektorem uniwersytetu został prof. Tadeusz Kotarbiński (ryc. 1), który dokonał uroczystego otwarcia Oddziału Stomatologicznego (2). Pełna baza materialna Uniwersytetu Łódzkiego wraz z wszystkimi jego wydziałami mieściła się w gmachu Szkoły Techniczno-Przemysłowej, przy ul. Żeromskiego 115.
Ryc. 1. prof. Tadeusz Kotarbiński Ryc. 2. prof. Alfred Meissner Organizatorami pierwszego w naszym kraju Oddziału Stomatologicznego na Uniwersytecie Łódzkim byli prof. Alfred Meissner – pierwszy dziekan, prof. Franciszek Zwierzchowski – prodziekan oraz prof. Janina Galasińska-Landsbergerowa (ryc. 2, 3, 4) (3).
Ryc. 3. prof. Franciszek Zwierzchowski Ryc. 4. prof. Janina Galasińska-Landsbergerowa Prof. Zwierzchowski pisał: „Te trzy osoby stanowiły w początkach cały Wydział. Przed tą trójką stały niepomiernie ciężkie zadania – niezwłocznego uruchomienia Wydziału i rozpoczęcia pracy naukowej i dydaktycznej. Uczestnicy nie mieli nic: ani odpowiednich środków, ani lokalu, ani książek, ani narzędzi”. Chętnych do podjęcia nauki na uniwersytecie nie brakowało i wciąż napływały kolejne podania z prośbą o przyjęcie na studia nowych adeptów stomatologii (2). Do Łodzi przyjechało wielu młodych przybyszów ze wszystkich stron kraju, ze zniszczonej stolicy, uciekinierów z Kresów Wschodnich, więźniów powracających z obozów koncentracyjnych, ze stalagów lub zesłania. Dla tych spragnionych wiedzy młodych ludzi zaczęto organizować szkoły. Na Oddziale Stomatologicznym Wydziału Lekarskiego powstały cztery katedry, które objęli: • Katedra Chirurgii Stomatologicznej – prof. Alfred Meissner Oddział Stomatologiczny UŁ nawiązywał do tradycji przedwojennego ośrodka warszawskiego, co wiązało się prawdopodobnie z przyjazdem do Łodzi prof. Alfreda Meissnera – wieloletniego dyrektora, a następnie rektora Państwowego Instytutu Dentystycznego – stomatologicznej uczelni warszawskiej (2). W kształceniu ogromnych rzesz studentów stomatologii brali udział nie tylko profesorowie – nauczyciele stomatologii, ale także profesorowie nauczający medycyny ogólnej. Po zdaniu egzaminu wstępnego i przyjęciu na Oddział Stomatologiczny studenci rozpoczynali studia stomatologiczne. Wpisywano ich do albumu i wydawano – z wpisanym numerem – indeksy, które zawierały program 4 lat studiów – wykłady z dziedziny dentystyki i medycyny ogólnej oraz oceny ze zdanych egzaminów (tab. I). Na podstawie tych wpisów zaliczano rok, który był podzielony na 3 semestry: jesienny, zimowy i wiosenny a także zakończenie studiów. Po złożeniu egzaminów końcowych z przedmiotów stomatologicznych student otrzymywał dyplom z tytułem lekarza dentysty. Uzyskanie absolutorium – zaliczenie 4 lat studiów – wymagało wpisu w indeksie wysłuchanych wykładów, odbytych ćwiczeń z zaliczeniem kolokwiów oraz zdanych egzaminów z obowiązujących przedmiotów z dziedziny medycyny ogólnej i stomatologii. Dyplom stanowił dowód ukończenia szkoły wyższej i uprawniał do ubiegania się o stopień naukowy oraz dawał prawo do wykonywania zawodu w myśl przepisów prawnych obowiązujących w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Mimo bardzo trudnych warunków lokalowych i materialnych prof. Alfred Meissner – pierwszy dziekan Oddziału Stomatologii UŁ, przyjął na I rok studiów, na tzw. kurs przyspieszony, około 600 osób. Nie byli to jednak wszyscy, którzy zdali egzamin wstępny – nie dla wszystkich starczyło miejsc. Niektórzy wybrali więc inną drogę, by w następnym roku zostać studentem. Drogą tą był tzw. rok wstępny o przyspieszonym kursie przy Uniwersytecie Łódzkim. Ten rok przygotowawczy miał na celu wyrównanie braków w wykształceniu średnim u osób poszkodowanych w zawierusze wojennej. Ukończenie rocznego kursu i zdanie końcowych egzaminów z wynikiem dobrym zapewniało miejsce i wpis na listę studentów. Wszystkich młodych, doświadczonych wojną ludzi, niezależnie od poglądów politycznych, cechował entuzjazm i pragnienie zdobycia wiedzy. Młodzież ta pragnęła jak najszybciej włączyć się w nurt odbudowy okaleczonej ojczyzny. Wielu przyszłych medyków było początkowo studentami Wydziału Matematyczno¬ Przyrodniczego UŁ i WSGW (Wyższa Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego). Byli oni machiną napędzającą rozwój wydziału, to dla nich i z myślą o nich czyniono starania o pozyskanie lokali i wyposażenie pracowni. Wykształcenie tych młodych sercem i zapałem ludzi – różnica wieku studentów często wynosiła bowiem nawet 10 lat – miało przynieść chlubę Polsce, a jej obywatelom zapewnić dostęp do koniecznej opieki stomatologicznej. Ze względu na brak pomieszczeń wykłady odbywały się w salach łódzkich kin: Polonii, Gdyni, Włókniarza, Bałtyku. Ponadto były prowadzone w szpitalach im. Barlickiego, Sterlinga, Korczaka, Klinice Dermatologicznej przy ul. Tramwajowej, w siedzibie PZH przy ul. Wodnej. Kadrę profesorów stanowili przedstawiciele tzw. starszego pokolenia lekarzy, absolwenci różnych zagranicznych uczelni, reprezentujący autentyczną polską kulturę. Do Łodzi przybyli z Warszawy, Wilna i Lwowa. Tworzyli grupę zróżnicowaną, o barwnych charakterologicznie sylwetkach. Wszystko to sprawiało, że atmosfera panująca na studiach była wielce przyjazna i rodzinna (2). Dzięki staraniom prof. Franciszka Zwierzchowskiego Wydział Lekarski i Oddział Stomatologiczny otrzymały salę wykładową w świetlicy fabryki Eitingona przy ul. Dowborczyków, w której odbywały się wspólne wykłady i ćwiczenia dla studentów. Następny przydzielony lokal, przy ul. Narutowicza 77, objęły w posiadanie Katedra Dentystyki Zachowawczej, dysponująca 10 fotelami, Katedra Protetyki Dentystycznej – 5 foteli – i Katedra Ortodoncji. Prof. Alfred Meissner także otrzymał pomieszczenie na pierwszą Klinikę Chirurgii Stomatologicznej przy ul. Napiórkowskiego 10 (1). Przydzielone lokale zostały wyposażone w podstawowy sprzęt: fotele dentystyczne, statywy oraz drobny sprzęt medyczny. Natomiast w rękawy, prostnice i kątnice studenci musieli się zaopatrzyć na własny koszt. Dlatego wielu studentów Oddziału Stomatologicznego, aby sprostać wymaganiom finansowym, które wiązały się ze studiowaniem, pracowało zarobkowo. Trzeba pamiętać, że wyniszczony wojną kraj był biedny, a mieszkańcy – przemieszczeni nierzadko z jednego krańca Polski w drugi, byli pozbawieni zasobów materialnych. Szukali pomocy w tzw. Bratniej Pomocy – Gęsim Piórze, potocznie gęsiaku, mieszczącej się przy ul. Piotrkowskiej 46. Było to miejsce skupiające studentów wydziałów medycznych, którzy mogli tam znaleźć ogłoszenia dotyczące m.in. mieszkań do wynajęcia i pracy. Wyposażone było także w stołówkę, w której można było zjeść tani obiad. Należy dodać, iż niewielu studentów otrzymywało stypendium, dlatego chwytano się każdej pracy, np. fakturzystki, sekretarki, muzyka w lokalu, opieki do dziecka, instrumentariuszki, np. w ambulatorium dentystyki zachowawczej czy ambulatorium protetyki. Natomiast w czasie wakacji podejmowano się prac okresowych, choćby w cukrowni w trakcie kampanii buraczanej (4). Ponadto studenci znajdowali czas na pracę społeczną, np. uczyli na kursach dla analfabetów, pod tym względem Łódź miała duże braki, brali także udział w badaniach antropologicznych chorych dotkniętych epilepsją u znanego prof. Michalskiego z UŁ oraz uczestniczyli w innych akcjach społecznych. Niedobór podręczników również dawał się we znaki. Studenci rocznika 1947/48, którego starostą był Janusz Dąbrowski, człowiek o niesłychanych zdolnościach organizacyjnych, powzięli decyzję o samodzielnym wydaniu skryptów. Zorganizowali niewielkie grupy studenckie, na których ciążył obowiązek uczęszczania na wykłady, dokładnego ich notowania i przygotowania do druku, co było możliwe po porozumieniu z profesorami¬ wykładowcami i podpisaniu klauzuli, według której skrypty te miały być zniszczone po zdanych egzaminach, z zachowaniem kilku egzemplarzy w aktach wydziału dla celów bibliotecznych. Teksty wykładów redagowała i drukowała na powielaczach grupa studentów, na której czele stał starosta roku. Jeszcze ciepłe, cenne materiały w formie skryptów trafiały do rąk spragnionych wiedzy studentów. W drukowaniu skryptów, które oceniano jako bardzo wartościowe, pomagała również Bratnia Pomoc – Gęsie Pióro. Zawierały bowiem wiedzę przekazywaną przez świetnych profesorów wykładających na młodej uczelni. We wspomnieniach ówczesnych studentów prof. Janina Galasińska¬ Landsbergerowa jawi się jako osoba bardzo przychylna studentom, mówiąca pięknym, prostym i zrozumiałym językiem, trafiającym do słuchaczy. Należy także podkreślić, iż studenci łódzkiej uczelni mieli obowiązek uczestniczenia razem z bracią robotniczą w pochodach „ rocznicowych”, np. 1 Maja lub w rocznicę Rewolucji Październikowej. Ten pierwszy, pierwszomajowy, był przyjemny, zapowiadał odpoczynek w miejskim plenerze, służył integracji roku i był wytchnieniem od codziennej pracy. W miejscu zbiórki bawiono się, śpiewano pieśni harcerskie, były też solowe występy śpiewacze, taneczne, recytatorskie. A potem był przemarsz prężnym krokiem przed trybuną ustawioną przed Urzędem Miasta przy ul. Piotrkowskiej, na której stali również przedstawiciele uczelni. Uciążliwy natomiast był pochód październikowy, gdyż nie była to pogoda piknikowa. Jego uczestnicy tworzyli zwarte grupy, skurczeni, zziębnięci umykali przed dźwiganiem sztandaru, obarczając tym innych kolegów. Z niecierpliwością oczekiwali na przemarsz przed trybuną, aby szybko się rozejść do domów (ryc. 5 i 6).
Ryc. 5, 6. Pochód październikowy Aby odtworzyć atmosferę tamtych, dziś – wydaje się – zamierzchłych czasów, trzeba wspomnieć o Łodzi, mieście, które po raz pierwszy w latach 1947-1950 poczuło się z dnia na dzień uniwersyteckim grodem, i jej mieszkańcach. Jej ulice wypełniali studenci uniwersytetu, politechniki, WSGW, SGH i innych uczelni. Miasto zaczęło tętnić energią i życiem. Wszyscy byli przychylnie nastawieni do tych młodych ludzi, w których widzieli przyszłość kraju. Wiwatowano na ich cześć w czasie pochodów, a kiedy tłum studentów w charakterystycznych czapkach wybiegał z wykładów, wówczas zatrzymywano tramwaje, aby brać studencka mogła zdążyć na następne wykłady w innej dzielnicy miasta. Na pierwszych absolwentów łódzkiej uczelni medycznej i bratnich uczelni w Polsce czekał cały kraj dźwigający się ze zniszczeń wojennych. Aby sprostać zapotrzebowaniu na lekarzy dentystów i obsadzić etaty w powstających ośrodkach wojewódzkich, powiatowych i wiejskich, Ministerstwo Zdrowia wprowadziło tzw. nakazy pracy, które umożliwiały zatrudnianie lekarzy w ośrodkach zdrowia nie tylko centralnej Polski, ale i na jej rubieżach. Poza tym niektóre wojewódzkie przychodnie stomatologiczne, mając do dyspozycji ruchome ambulanse dentystyczne z całkowitym wyposażeniem, wysyłały lekarzy dentystów i pielęgniarki do odległych zakątków województwa. Zaletą takiego ambulansu była możliwość pracy w każdym miejscu, ku zadowoleniu ludzi czekających na lekarską pomoc. Należy wspomnieć, iż absolwentów łódzkiej uczelni medycznej bardzo chętnie zatrudniano w ośrodkach leczniczych w kraju, ponieważ zasłynęła ona z wysokiego poziomu nauczania. Na wielkie uznanie zasłużyli ci wszyscy pionierzy oświaty zdrowotnej, którzy mimo trudnych lat, niedostatku i licznych obowiązków rodzinnych potrafili skończyć studia i uzyskać wymarzony tytuł lekarza dentysty. TABELA I. Obowiązujący tok studiów stomatologicznych
PIŚMIENNICTWO |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||






