Leczenie próchnicy. Choroba próchnicowa zębów – jak do niej nie dopuścić i jak z nią walczyć
Próchnica zębów jest chorobą zakaźną, transmisyjną, która nęka ludzkość od zarania dziejów. To prawdziwa plaga społeczna o zasięgu ogólnoświatowym. Według różnych szacunków, w krajach uprzemysłowionych cierpi na nią od 60 do nawet 90% dzieci i większość dorosłych, w naszym kraju na próchnicę choruje aż 96% Polaków! Choroba ta zagraża człowiekowi w ciągu całego życia – dopóki ma zachowany choćby jeden ząb w jamie ustnej. Trudno znaleźć osobę, która nie leczyłaby się z jej powodu u lekarza stomatologa.
Czynnikami sprawczymi próchnicy są przylegająca do zębów bakteryjna płytka nazębna (film bakteryjny) i tworzące ją określone drobnoustroje. Na podatność na próchnicę ma wpływ wiele czynników – zarówno natury ogólnej, takich jak predyspozycje osobnicze, niektóre choroby, nieprawidłowa dieta (niedobory wapnia, fosforu, witamin i niektórych mikroelementów), a także miejscowych. Należą do nich niewłaściwa higiena jamy ustnej, nadmierne spożycie węglowodanów, niejedzenie twardych pokarmów, które oczyszczają zęby, oraz ilość i skład śliny.
Mimo że próchnica jest schorzeniem bardzo rozpowszechnionym, kwestie jej profilaktyki i leczenia wciąż budzą wiele kontrowersji i rodzą wiele pytań. Niektóre z nich zasygnalizuję w tym krótkim opracowaniu.
Leczenie rodzinne to podstawa
Czy można tak prowadzić dziecko od urodzenia, a nawet w łonie matki, aby w przyszłości nie było narażone na stres związany z leczeniem stomatologicznym i konieczność użycia wiertarki stomatologicznej lub jej zamienników?
Zdecydowanie tak. Tego typu leczenie jest leczeniem rodzinnym. Przypomnijmy, że próchnica jest chorobą zakaźną, transmisyjną. Stan zębów matki i współdomowników ma więc bardzo istotne znaczenie dla efektów leczenia. Odpowiednie prowadzenie dziecka nie jest wcale trudne. Nasz gabinet współpracuje np. ze szkołami rodzenia, co daje doskonałe rezultaty. Badamy pacjentki, stosując zasady stomatologii minimalnie inwazyjnej CAMBRA (ang. Caries Management By Risk Assessment) oraz pobierając wymazy CariScreen stanu jamy ustnej przyszłej matki. W przypadku ryzyka zalecamy stosowanie zestawów leczniczych CariFree.
Jeżeli przyszła mama ma aktywne ogniska próchnicy, należy je oczywiście opanować, stosując standardowe leczenie zachowawcze. Po urodzeniu ustalamy zalecenia dietetyczno-lecznicze dla niemowlęcia. W momencie pojawienia się pierwszych ząbków wykonujemy maluszkowi testy i w zależności od wyników badania, wywiadu rodzinnego oraz wyników testu CariScreen stosujemy odpowiednie zalecenia.
Taka wizyta przebiega jak typowa wizyta pediatryczna – NIGDY nie odbywa się na fotelu dentystycznym. Wyeliminowanie próchnicy przez stosowanie jedynie leczenia zachowawczego, czyli wypełnianie ubytków, jest niewykonalne.
A dlaczego nie na fotelu dentystycznym?
Dziecko zawsze reaguje stresem na biały fartuch i gabinet, chociażby ze względu na złe doświadczenia związane ze szczepieniami.
Efekt działania tzw. kącików dla dzieci i wizyt adaptacyjnych jest niepewny i cały jego czar – w większości przypadków – mija wraz z pierwszym znieczuleniem. Preferujemy takie działanie, aby dziecko samo chciało „wypróbować” fotel. Pierwsze wizyty przeprowadza się więc w sposób zbliżony do wizyty u pediatry.
Leczenie próchnicy – mity i fakty
Czy próchnicę da się wyeliminować całkowicie, raz na zawsze?
Nie. Próchnicę jako chorobę można opanować tylko dzięki systematycznej kontroli płytki bakteryjnej. Wymaga to ciągłości działań, które są uwarunkowane indywidualnymi okolicznościami. W zakażeniu chorobą próchnicową działania leczniczo- profilaktyczne opierają się na jej rozpoznaniu i są dostosowane do konkretnego przypadku. W medycynie, a zwłaszcza w leczeniu próchnicy, nie istnieje bowiem uniwersalny schemat typu „one size fits all”, który dałby się zastosować w każdej sytuacji.
Na czym polega bezbólowe, nieinwazyjne leczenie próchnicy?
Wymaga to określenia na tyle wcześnie stopnia ryzyka zachorowania na próchnicę lub już istniejącego stanu infekcji, aby nie dopuścić do leczenia inwazyjnego, chirurgicznego. Istnieje bowiem ogromna różnica między leczeniem a zaleczaniem wyrządzonych przez chorobę szkód. Bez względu na to, czy ubytek opracowuje się laserem, wiertłem, czy stosuje się np. abrazję powietrzną, zawsze jest to przecież leczenie inwazyjne miejscowe.
Jaka jest skuteczność takiego leczenia?
Ogromna. Bez leczenia medycznego nie ma skutecznej walki z próchnicą. Leczenie medyczne zmierza do zlikwidowania przyczyny zakażenia, natomiast samo wypełnianie ubytków nie JEST LECZENIEM (patrz: Fejerskov O., Kidd E.: Dental Caries. The Disease and Its Clinical Management. Blackwell Munksgaard, Copenhagen 2003, 4-5). Zabiegi mające na celu wypełnienie ubytków, mówiąc kolokwialnie – załatanie dziur – są raczej pomocą doraźną niż leczeniem. A osoba bez ubytków może być przecież zakażona próchnicą, która dotyczy całej jamy ustnej i musi być kontrolowana. Można zakładać najlepsze na świecie wypełnienia, wydzielające fluor lub ACP (amorphous calcium phosphate – amorficzny fosforan wapnia), traktować ubytki ozonem lub stosować środki i biomateriały o najwyższej skuteczności wzmacniania zębów, ale zawsze będzie to leczenie miejscowe i doraźne. W rzeczywistości, mimo stosowania coraz doskonalszych technologii, lepszego wyposażenia gabinetów i sprzętu, leczenie wciąż jest objawowe, mamy więc odpowiedź, dlaczego liczba osób z infekcją próchniczą statystycznie wzrasta.
A gdyby zastosować środki bakteriobójcze? Istnieje przecież wiele preparatów skutecznie zwalczających bakterie próchnicotwórcze bytujące w jamie ustnej...
Działanie wyłącznie bakteriobójcze może być bardzo szkodliwe. Flora bakteryjna jamy ustnej składa się z fizjologicznej i próchnicotwórczej. O ile zapewnimy właściwe pH,, oscylujące w granicach 9,0-10,0, wyeliminowanie określonych rodzajów bakterii może w odpowiednich warunkach przynieść korzyści – miejsce np. Streptococcus mutans zajmą szczepy Streptococcus sanguinis, lub też wpłynąć bardzo niekorzystnie – liczebność bakterii próchnicotwórczych wzrośnie i wyprą one bakterie fizjologiczne korzystnie wpływające na środowisko jamy ustnej. Poza tym w procesie rozwoju próchnicy bierze udział wiele gatunków bakterii. Próchnica nie ogranicza się jedynie do szczepu Streptococcus mutans, jego brak nie wyeliminuje więc zakażenia próchnicowego, zmieni jedynie jego przebieg.
Czy zaleca się żucie gumy, aby zwiększyć pH jamy ustnej?
Nie do końca. Guma wpływa na ilość wydzielanej śliny, ale nie na jej zdolności buforowe. Poza tym, co z dziećmi, co z osobami ze schorzeniami stawów skroniowo żuchwowych? Pomocna w walce z próchnicą guma do żucia nie powinna zawierać żadnych komponentów, które mogą sprzyjać powstawaniu próchnicy. Negatywnym przykładem jest tu jedna z gum rekomendowana przez PTS, jak mówi reklama, której skład jest jednak daleki od ideału.
A gdyby zrezygnować ze spożywania słodyczy?
Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, jest to możliwe. W rzeczywistości szkodliwe dla zębów cukry są zawarte nie tylko w słodyczach, ale również w innych produktach spożywczych. Problem nie polega na tym, aby nie spożywać cukrów, tylko JAK JE SPOŻYWAĆ. Znana powszechnie ze swojej szkodliwości dla zębów coca-cola nie będzie miała drastycznego działania, o ile zostanie wypita od razu, a nawet nie zadziała w ogóle – jeśli po jej wypiciu wyczyści się zęby, co w praktyce jest mało realne. W takich sytuacjach mali pacjenci lub ich mamy stosują spray do jamy ustnej z regulatorem pH, który jest nie do zastąpienia w razie nagłej konieczności. Jeśli natomiast cola będzie pita małymi łyczkami w ciągu dłuższego czasu, jej działanie będzie bardzo szkodliwe.
Jaką rolę odgrywa fluor?
Bardzo ważną. Działanie fluoru polega na zwiększaniu odporności szkliwa przez wymianę hydroksyapatytów w kierunku fluoroapatytów, jednak dzieciom do 6. roku życia fluor powinien podawać jedynie profesjonalista. Dobre efekty daje stosowanie preparatów opartych na ACP. Pamiętajmy jednak, że bez odpowiedniego poziomu pH ilość wchłanianych jonów F jest znikoma, bez względu na ich postać. Warto podkreślić, że sama zawartość jednego określonego składnika nic nie mówi. Powiedzmy jasno: reklamowany środek triklosan – składnik popularnych past do zębów – działa bakteriobójczo na pewne szczepy bakterii, a u innych wywołuje odporność, chlorheksydyna może być zawarta w płynach o różnych pH, poza tym część płukanek z jej zawartością zawiera alkohol, i w takich przypadkach jej działanie przeciwpróchnicze jest praktycznie żadne. W ogromnej większości przypadków płukanki z chlorheksydyną mają odczyn kwaśny lub zawierają alkohol.
Czy wartość pH jest tak istotna?
Tak, jest to jedyny skuteczny klucz do kontrolowania charakteru płytki bakteryjnej, a także działania środków wzmacniających tkanki zęba. Odpowiednie, wysokie, zbliżone do 9,0 pH wpływa na efektywność wzbogacania szkliwa o związki o działaniu remineralizującym czy to na bazie fluoru, czy ACP, czy innych substancji, warunkuje ich długotrwałą stabilność, ma też wpływ na charakter i zachowanie flory bakteryjnej.
Czy zaawansowane technologie, np. CariScreen, eliminują badanie stomatologiczne?
Oczywiście, że nie. CariScreen umożliwia ciągłe kontrolowanie zmian zachodzących w jamie ustnej, pozwala na kontrolę leczenia i stanowi odniesienie diagnostyczne. Nie jest to możliwe, gdy w badaniach wykorzystuje się np. pehametry śliny czy wskaźniki barwiące płytkę bakteryjną, ponieważ nie oddają one stopnia zakażenia całej flory bakteryjnej. Inne badania, np. test CRT bacteria (Ivoclar¬ Vivadent), pozwalają na kontrolę jedynie 2 gatunków bakterii, przy czym badanie trwa ponad 24 godziny. CariScreen określa natomiast charakter wszystkich gatunków bakterii próchnicotwórczych w ciągu 2 minut, na podstawie ilości kwasu ATP w mitochondriach bakterii. Nie ma wielu tego typu technologii na świecie. Najwięcej jest systemów identyfikujących ubytki próchnicowe lub skutki choroby próchnicowej – począwszy od badania radiologicznego, przez radiografię cyfrową, luminescencję, a kończąc na wykorzystaniu laserów, jak np. DIAGNOdent. Odgrywają one, oczywiście, ważną rolę w typowym zachowawczym leczeniu ubytków.
Czy takie procedury może wykonywać średni personel medyczny?
Tak, oczywiście, ale określanie higieny jamy ustnej i wykonywanie zabiegów higienicznych musi być pod stałą kontrolą lekarza, bo to on podejmuje decyzje. Pomysł zakładania gabinetów higieny jamy ustnej lub oferujących wybielanie zębów, w których zabiegi te są wykonywane bez nadzoru lekarza, jest nie tylko niebezpieczny, ale i nieprofesjonalny. Zabiegi profilaktyczne są bowiem zabiegami celowanymi, opartymi na konkretnych wskazaniach i zaleceniach. Nie ma to nic wspólnego z powielanym schematem, który znamy z bazarów, kiedy to emeryt sam sobie dobiera oferowane na straganie okulary, ani z innymi znanymi z otaczającej nas rzeczywistości sposobami „samoleczenia”.
A jeśli pacjenci nie chcą się leczyć?
Trudno, każdy jest kowalem własnego losu. Jeżeli pacjentowi nie zależy na zdrowiu, jest to jego świadoma decyzja. Dla osób, które przedkładają materializm nad zdrowie, mam jedną radę: po co czekać, lepiej usunąć wszystkie zęby raz na zawsze. Oczywiście, sytuacja jest inna, jeżeli ktoś chce się leczyć, ale po prostu nie może sobie pozwolić na prawidłowe leczenie, wtedy stosuje się rozwiązania kompromisowe.
Czy wyleczenie pacjentów leży w interesie finansowym stomatologów?
Oczywiście. Naszą podstawową ofertą jest wiedza i czas, a nie usługa fizyczna, np. wszczep zębowy.
Miarą jakości praktyki są stali pacjenci, którzy regularnie kontrolują swoje zdrowie. Oczywiście jest wiele gabinetów przedkładających „usługi” nad leczenie, które wciąż poszukują nowych pacjentów, a raczej klientów. Nasz czas kosztuje. Dziwne jest to, że wielu kolegów oferuje wiedzę za darmo, proponując np. bezpłatne konsultacje.
Czy zawansowane środki leczniczo-profilaktyczne są dostępne dla każdego?
Niestety nie. Ich cena jest wyższa, za to rezultaty ekonomiczne znaczne. Praktyka dentystyczna nie musi poświęcać wiele czasu na dany przypadek. Pacjent oszczędza np. na kosztownych wizytach adaptacyjnych, licznych wypełnieniach, wyjazdach i poszukiwaniach „skutecznego” stomatologa, nie mówiąc o takich nieprzeliczalnych na pieniądze aspektach, jak brak stresu czy wyeliminowanie lub też znaczne zmniejszenie liczby zabiegów inwazyjnych u siebie czy u dzieci.
lek. stom. Krzysztof Polanowski
Prywatna Praktyka STOMAPOL w Warszawie
www.stomapol.pl




