Fundacja „Window of Life”

Fundacja „Window of Life”

Magdalena Stekla – o pomocy dzieciom z Ugandy

ZBUDUJMY ŚWIAT, W JAKIM SAMI CHCIELIBYŚMY ŻYĆ

Window of Life fot.O pomocy osieroconym dzieciom z Ugandy mówi Magdalena Stekla – członkini zarządu i koordynatorka działań marketingowych fundacji „Window of Life”.

Fundacja „Window of Life” powstała w 2011 roku w Bielawie, z inicjatywy przebywającej wówczas na terenie Ugandy Polki – Marty Majewskiej. Celem fundacji jest pomoc porzuconym i osieroconym dzieciom na terenie Ugandy, w której rząd nie zapewnia żadnej instytucjonalnej opieki nad najmłodszymi. W Ugandzie żyje co najmniej 2,7 mln osieroconych dzieci. Tylko nielicznym udaje się znaleźć opiekę i miłość, szansę na lepszy start. Tak jak dzieciom z Babies Home Window of Life w małej ugandyjskiej miejscowości Masindi, do której poleciałam, by móc je poznać osobiście.
 
Zobacz reportaż o dzieciach z Ugandy, którym pomaga „Window of Life”
 
W prowadzonym przez fundację domu dzieci znajdują nie tylko troskliwą opiekę czy pomoc medyczną, ale mają też szansę uczęszczać do przedszkola czy szkoły. Obecnie w sierocińcu przebywa 24 dzieci; historie większości z nich są przerażające. To porzuceni na ulicy bracia, noworodki pozostawione w lesie czy na drodze, to dzieci urodzone i wychowywane w więzieniach. Inne, zaniedbywane przez opiekunów, też znalazły swoje miejsce w „Window of Life”. Dzieci trafiające do domu dziecka najczęściej potrzebują natychmiastowej pomocy medycznej. Pierwsze tygodnie to przede wszystkim walka o ich życie. Choć te trudne doświadczenia na zawsze pozostawiają blizny w ich życiu, w „Window of Life” otrzymują ogromną szansę na powrót do bezpiecznego dzieciństwa.

Window of Life fot. 1d
 
Na co dzień domem zarządza Maria wraz z 4 opiekunkami (tzw. ciociami). Dwie z nich na stałe mieszkają z dziećmi (Sunny i Hope), a pozostałe dwie przychodzą do pomocy. Dziewczyny nie mają lodówek czy innych urządzeń kuchennych ułatwiających ich codzienną pracę (dostawy prądu w Ugandzie są jak loteria). Wszystkie rzeczy dzieci trzeba prać ręcznie, w zimnej wodzie, z przysłowiową szczotką w ręku, a jest ich przy tej liczbie dzieci naprawdę dużo. Jednak pomimo braku wielu udogodnień zarówno ciocie prowadzące dom, jak i dzieci są naprawdę szczęśliwe, radosne i... najedzone, co w tamtym rejonie jest rzadkością. Czują się bezpiecznie w naszym domu.

Window of Life fot. 1f

Jak wygląda życie codzienne w domu, trudno opisać w kilku słowach, najlepiej mogą to zobrazować zdjęcia z naszej strony internetowej czy Facebooka (którego zresztą prowadzę dla fundacji i do śledzenia którego również zachęcam): https://www.facebook.com/Window.of.Life.Foundation/

Obecnie Zarząd Fundacji z Martą Majewską – założycielką, Moniką Żabą, współzałożycielką i ze mną – koordynatorką działań marketingowych próbuje w różny sposób pozyskiwać finanse dla fundacji. Działalność „Window of Life” jest możliwa głównie dzięki wolnym datkom od przyjaciół fundacji, ich darowiznom, zbiórkom, akcjom przeprowadzanym przez nas i przez wolontariuszy czy przekazywanemu na konto fundacji 1% podatku od darczyńców.

Tradycją stało się, że wielu pracowników Marrodentu oddaje 1% swojego podatku na rzecz fundacji. Zdobywanie kolejnych przyjaciół i darczyńców dla naszego projektu jest zarówno moją pasją, jak i istotnym wkładem w pomoc dzieciom w Ugandzie. Chciałabym, aby każdy miał możliwość poznania Afryki, przynajmniej w tak małym stopniu, jak mnie się to udało podczas kilkutygodniowego pobytu.

Window of Life fot. 1fPrzeprowadzane przeze mnie akcje na rzecz fundacji początkowo polegały na zbieraniu ubrań, butów, artykułów szkolnych i innych rzeczy potrzebnych dzieciom wśród rodziny, znajomych i w pracy. Potem zaczęłam jeździć z prezentacją o fundacji do szkół podstawowych w okolicy, gimnazjum, bibliotek, uczelni wyższych. Na przełomie lutego i marca 2016 r. poleciałam do Ugandy jako wolontariuszka, by pracować z dziećmi w Babies Home w Masindi. To, co mogłam zyskać przez pracę z nimi, przeszło granice mojej wyobraźni. Wolontariat otwiera oczy na nieznaną dotąd rzeczywistość. Trudno mi pozostać obojętną na los dzieci, z którymi żyłam na co dzień i zostawiłam tam swoje serce. Przebywanie z nimi dało mi niespotykaną dotąd radość i energię do działania!


Window of Life fot. 1b

Po powrocie z Afryki, 1 maja 2016 r., na terenie kampusu Politechniki Śląskiej, na Międzynarodowym Kongresie Etyki Biznesu i Zrównoważonego Rozwoju pod patronatem honorowym Ministerstwa Rozwoju wygłosiłam referat na temat możliwości zrównoważonego rozwoju pt. „Czy zrównoważony rozwój jest możliwy”. Kongres miał na celu integrację przedstawicieli biznesu, reprezentantów instytucji samorządowych oraz czołowych ekspertów zaangażowanych w promocję etyki biznesu i idei zrównoważonego rozwoju. Uczestnicy kongresu wymieniali swoje doświadczenia w zakresie możliwości łączenia ze sobą celów ekonomicznych z normami etycznymi.
 
We wrześniu tego samego roku napisałam również reportaż o fundacji do branżowej gazetki wydawanej przez firmę Marrodent „Halo” (zobacz tutaj), udało się go połączyć ze specjalną promocją sprzedaży produktów (50 zł z każdego sprzedanego zestawu przeznaczaliśmy na fundację), łącznie zebraliśmy 3500 zł na wsparcie programu stypendialnego dzieci z fundacji (czytaj więcej).
 
W tym roku udało się zebrać wśród pracowników Marrodentu ponad 60 par jeansów, by wesprzeć akcję krakowskiej firmy KokoWorld, która zebrane jeansy przerobiła na oryginalne i wyjątkowe rzeczy użytkowe (plecaki, torby, odzież), wystawiła na aukcję i dochód ze sprzedaży pokrył również koszty edukacji dzieci z naszego domu (więcej informacji - tutaj).

Co roku przed świętami organizuję również sprzedaż rękodzieła z Ugandy wśród znajomych firm, przyjaciół czy pracowników Marrodentu. Są to ręcznie robione aniołki z liści bananowca i włókna palmowców, które przysyłają mi dziewczyny z Ugandy, właśnie leci do mnie partia 400 sztuk. W ubiegłym roku udało się zebrać rekordową sumę z ich sprzedaży, która zasiliła konto fundacji.

Window of Life fot. 1c
 
Wiele by pisać o dzieciach, fundacji i ogromnej pracy wielu wolontariuszy na rzecz tych dzieci. Wszyscy robią to bezinteresownie, lecz daje nam to ogromną satysfakcję i szansę, by zobaczyć, jak wielki wpływ możemy mieć na życie dzieci, które mieszkają 12 tys. kilometrów stąd. Naszą pracą i zaangażowaniem zmieniamy ich życie na lepsze.


Wszystkie dzieci mają przyszłość – potrzebują jedynie naszego wsparcia, aby walczyć z przeciwnościami losu, a razem możemy zbudować im świat, w jakim sami chcielibyśmy żyć...

Magdalena Stekla


Window of Life banner